Będąc matką dwójki dzieci nie jest łatwo poświęcić obojgu tyle samo czasu. Zwłaszcza , że (jak w większości rodzin) muszę wykonywać syzyfową pracę związaną z domem. Każda mama wie co to znaczy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
piątek, 24 października 2014
piątek, 26 września 2014
niedziela, 14 września 2014
Warownia Pszczyńskich Rycerzy
W lipcu odwiedziliśmy pewną restaurację- Warownia w Pszczynie. Jest to coś więcej niż zwykła restauracja...Przez budowę, wystrój i wszelakie imprezy organizowane tam człowiek czuje się jakby przeniósł się w czasy średniowiecza. Wszystko tam jest stylizowane na tą właśnie epokę począwszy na placu zabaw dla dzieci skończywszy na ubikacji :) Jest to miejsce idealne do spędzania wolnego czasu. Więcej o tym bajecznym miejscu TU a teraz kilka zdjęć ku uciesze waszych ocząt.
Ps. ciutludzie przepraszają za dlugą nieobecność postaramy się częściej pisać ...
Ps. ciutludzie przepraszają za dlugą nieobecność postaramy się częściej pisać ...
wtorek, 11 marca 2014
niedziela, 2 marca 2014
sobota, 1 marca 2014
Piątek, piąteczek, piątunio.....
Pamiętam czasy, w których piątek był najbardziej wyczekiwanym dniem w całym tygodniu. Szło się rano do szkoły z mniejszą niechęcią niż w inne dni , bo wiadomo było, że za kilka godzin już cały weekend będzie wolny .
niedziela, 23 lutego 2014
czwartek, 20 lutego 2014
Ciepło, ciepełko
Za oknem znów wiosenna pogoda , na szczęście udało nam się wyrwać z domu "między chorobami" i troszkę skorzystaliśmy z tej pięknej, słonecznej aury.
czwartek, 6 lutego 2014
piątek, 31 stycznia 2014
Spacer lekarstwo na całe zło
wtorek, 28 stycznia 2014
Zimowe harce i swawole
Wczoraj pogoda nam dopisała. Owszem pizgało nieziemsko ale jednak słoneczko się czasami przebijało. Marysia już od samego rana wyglądała przez okno więc po pół godzinie pogoni za Kubą 10 minut prób wciśnięcia go w ubrania a następnie założenia ciuchów Marysi wyszliśmy na zewnątrz. Dzieciaki pojeździły na sankach, pogoniły po śniegu i szczęśliwe lecz wymrożone wróciły do domku. Niestety dziś już nie udało nam się razem wyjść bo Kuba oczywiście znowu chory, w nocy kaszlał jak ostatni gruźlik i nie obyło się bez wizyty u lekarza. Do końca tygodnia nie wyjdzie na śnieg.
sobota, 18 stycznia 2014
Wspomnień czar....czyli Barcelona 2013
W maju ubiegłego roku wybraliśmy się do Barcelony. Spakowanie siebie i i dzieciaków do 3 bagaży podręcznych to nie lada wyczyn. Podróż samolotem obyła się bez ekscesów ze strony dzieci natomiast ja siedziałam jak na szpilach (nienawidzę latać). Barcelona jest pięknym, malowniczym miastem. Zakochałam się w niej (byliśmy tam juz 2 raz). Z mieszkania wychodziliśmy rano a wracaliśmy wieczorem. Czas spędzaliśmy na spacerach lub przesiadywaliśmy w parkach gdzie dzieciaki mogły się wyszaleć (tzn Kuba bo Maria miała 5miesięcy) a my zrelaksować, w parkach tez robiliśmy sobie pikniki co dla Kuby było największą frajdą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)